Przejdź do głównej zawartości

Położna z Auschwitz

Książka, która pokazuje Stanisławę Leszczyńską jako człowieka z krwi i kości. Książka, która rozprawia się z mitami na temat „Położnej z Auschwitz”, między innymi ten, jakoby Stanisława zgłosiła się bezpośrednio do doktora Mengele na posługę położniczą w obozie. Jest to mit, który niemal się uprawdopodobnił. „Stasia zgłosiła się po prostu do jednego z Lagerarztów – mógł to być Werner Rhode bądź Fritz Klein; obaj pełnili te funkcje i to im podlegała sztuba 24, gdzie była wydzielona tak zwana część położnicza (…)”.

„Nie miało dla niej znaczenia, ze pracuje w brudzie, pośród wychudłych kobiet bez cienia nadziei w oczach, spasionych szczurów i wszechobecnych wszy. Sztuba była miejscem, w którym godnie i z radością witała na świecie nowego człowieka. Każdego”.

Dzięki temu, że autorką jest bliska krewna Stanisławy, w książce wiele jest historii, o których wielu z nas nie słyszało. Jak choćby ta historia, iż pierwszym porodem, jaki przyjęła Stanisława był poród Cyganki. Do tej pory kobiety ciężarne były w obozie uśmiercane w komorach gazowych. Od maja 1943 roku wraz z nowym zarządzeniem sytuacja się zmieniła. Mimo antysanitarnych warunków, gdzie położna miała do dyspozycji jedynie miseczkę, nożyczki, kawałek mydła i ligniny oraz wodę, nie było żadnego przypadku zakażenia. Dzieci żydowskie topiono w bestialski sposób w beczce, natomiast dzieci „aryjskie” wysyłano do Rzeszy do zniemczenia.

Stanisława zaraz po porodzie znaczyła te dzieci maleńkim tatuażem w kształcie kropki, który przypominał znamię. Wierzyła, że po wojnie ułatwi to ich biologicznym matkom odnalezienie swoich dzieci. W kilkunastu przypadkach rzeczywiście się to udało, jak podaje Autorka.

Nie do pomyślenia było dzielenie dzieci na „żydowskie” i „aryjskie”. Stanisławie zależało na tym, aby pomóc każdemu dziecku bez wyjątku godnie przyjść na świat i sprawić, by jego matka czuła się w tym momencie „zaopiekowana”.

Z listu jednej z byłych więźniarek można dowiedzieć się o tym, że przed każdym odbiorem porodu Stanisława klęczała i chowała twarz w dłoniach, modląc się.

Każde nowo narodzone dziecko Stanisława chrzciła z wody, nie robiąc tego wbrew woli matek. Wszystkie zgadzały się na ten pełen otuchy gest.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wirtualne Targi Książki

Dobry wieczór ❤️ Jeszcze dziś i jutro zapraszamy na wiosenną edycję Wirtualnych Targów Książki  @dreams_wydawnictwo   pod hasłem "ZASMAKUJ W LEKTURZE"! 😍 Co czeka na uczestników? ☺️ - Rabaty do -70%! - Zestawy niespodzianki! - Książki polskich autorów z dedykacją! - Filmy i nowości! - Wiosenny Klub Książki! Więcej informacji: 1) na stronie wydarzenia (https://fb.me/e/3oEUucUFV), 2) na FB (https://www.facebook.com/dreamswydawnictwo/) 3) na Instagramie (https://www.instagram.com/dreams_wydawnictwo/) 3) w księgarni internetowej www.dreamswydawnictwo.pl. Dziękuję  @dreams_wydawnictwo  za zaufanie, że po raz kolejny mogę pełnić rolę Patrona Medialnego tego wydarzenia wraz z ekipą 12 wspaniałych książkoholików 📙❤️ 📚

Bóg w wielkim mieście

  „Dzięki tym kilku minutom modlitwy dzień staje się zupełnie inny. Nie jestem w nim sama, bo jest przy mnie On i On otwiera moje oczy, zmienia sposób patrzenia na świat”. Książka, do której z miłą myślą powracam to „Bóg w wielkim mieście” Kasi Olubińskiej  @kasiaolubinska  , dziennikarki Dzień Dobry TVN i autorki bloga  @bogwwielkimmiescie  wydana nakładem  @wydawnictwo_wam  . Uwielbiam co jakiś czas przekładać kartka po kartce. Pastelowa kolorystyka, motywy florystyczne, czcionka i zdjęcia autorstwa  @tola.piotrowska  sprawiają, że ta książka zawsze jest w zasięgu wzroku na moim regale, abym mogła po nią sięgać. Był 2016 rok. Szukałam materiału na kolejny artykuł do jednego z polskich katolickich czasopism, z którym współpracowałam. Pośród gonitwy z czasem (jak to zwykle w redakcji bywa) trafiłam TAM – na bloga „Bóg w wielkim mieście”. Przepadłam na kilka godzin, czytając wpis po wpisie, co oczywiście skończyło się oddaniem później niż prze...

Miłosierny

Miłosierdzie to imię Boga - pamiętam te słowa jak dziś. Papież Franciszek w Roku Jubileuszowym Miłosierdzia mówił tak wiele o nawróceniu i powrocie do Kościoła. Posłał też w świat Misjonarzy Miłosierdzia. Wśród nich był ks. Michał Olszewski SCJ. Jego najnowsza książka wydana przez  @wydawnictwoespe  nosi tytuł "Miłosierny. O Bogu, który nas ratuje i uzdrawia" i jest swego rodzaju świadectwem działania Boga w życiu kapłana, który postawił wszystko na miłosierną miłość. I nie zawiódł się. Jak wiele osób, o których pisze. Wiele miejsca Autor poświęca swoim osobistym przeżyciom, co zaznaczone jest już w pierwszym rozdziale "ta książka jest książką życia". Istotnym problemem poruszanym w książce jest praktykowanie uczynków miłosierdzia w życiu, na co dzień, wśród bliżych i dalszych nam osób. Opisuje, jak robili to wielcy święci: Jan Paweł II, siostra Faustyna oraz jak czynili to zwykli "bezimienni" ludzie, których spotykał. Sporo miejsca poświęca Autor sakramen...